czwartek, 30 lipca 2015

O wychowaniu, o moim obiedzie i o niespodziankach...




                Gdy jesteś małym brzdącem, nie zastanawiasz się nad niczym, skaczesz, śmiejesz się, gnasz do przodu. Nie ważne co jest na obiad, czy kolację, nie ważne czy to dzień czy noc, co w lodowce jest na deser.
 Jesteś, kochana, bezpieczna, otoczona troską  a jednocześnie wolnością. Klucz na szyi, ziemniaki obrane, zadania zrobione, to co mama powiedziała święte jest. Tata patrząc krzywo zawsze powtarzał raz. Gdy było podwórko godzina 20 zawołał tylko raz. Nie bałam się, uczyłam i pomagałam. Nie oczekiwałam pochwał, oklasków, chciałam sama…

                Dzieciństwo, jak ważnym elementem jest każdego dziecka, wszyscy to dobrze znamy. Ale są obowiązki i jest zabawa, jest nauka ale i wsparcie drugiemu człowiekowi. W każdym etapie życia dziecka jesteśmy ważni. W dzieciństwie jesteśmy tym wielkim parasolem, w wieku dorastania chusteczką do otarcia łez, baterią, akumulatorem. Słuchamy i doradzamy. W dorosłości, nie doświadczyłam jeszcze tego etapu w życiu dziewczyn, to jeszcze przede mną ale z doświadczenia swojego i swoich rodziców. To budowa fundamentu nowego domu, w który staramy się zagospodarować każdy kąt naszych uczuć, myśli i czynów!

               Wykorzystanie tego czego się nauczyliśmy, jak wiele skorzystaliśmy z dobrych rad, czy słuchaliśmy uważnie, by błędów nie popełniać, gdy je popełniamy to robimy to ucząc się dalej….
Wychowanie-to  nie tylko spełnianie zachcianek dzieci, które w dzisiejszych czasach wszystko mają.
 Mam czasami wrażenie, że to nie spełnione marzenia rodziców z dzieciństwa, ja nie miałem, moje dziecko musi mieć wszystko. Przedmioty są tylko przedmiotami a wartości wpojone dziecku od  małej istotki będą procentować z każdym rokiem.
                 Moje dziewczyny nie mają wszystkiego  o czym sobie zamarzą, nie mają wszystkiego na wyciągnięcie ręki, muszą czasami sobie na to zapracować, dobrym zachowaniem, samodzielnością i zaradnością. Pomocą w domowych obowiązkach, w normalnych czynnościach.
 Wbrew niektórym Paniom z mojego osiedla, uważam, że obowiązki dla dzieci są potrzebne tak jak nagradzanie ale i karanie.  Wymyślanie kar, choć rzadko mi się to zdarza to uwielbiam to robić, to nie są zwykłe kary;) oczywiście jest rozmowa i zrobienie czegoś dobrego dla drugiego członka rodziny, to nie zakaz komputera, telefonu  czy telewizora, to np.  napisanie opowiadania o tym co zrobiły i jak należało się zachować, to  przez 7 dni np. zrobienie kolacji dla całej rodziny. Dużo jest takich rzeczy co jednocześnie uczą i dają do myślenia. Bo tata mój mówił kara nie może być długa, dziecko za chwile zapomni o co poszło.
                  Trzeba doceniać to co się ma, a marzyć, marzyć można zawsze, tego nam nikt nie odbierze;)


A teraz serdecznie Was zapraszam na obiad przygotowany przez moje dziewczyny> Było hasło mamo dzisiaj My gotujemy, a efekt był taki. I nic w tym niezdrowego oczywiście jest: bułeczka opiekana z ziołami i czosnkiem, rukola z pomidorami i mozzarellą i steki podduszone na wodzie;)
 Chcę bardzo podziękować Agnieszce z blogu kwiatkosia hand made 
za wielką niespodziankę jaka do Nas przywędrowała   dla dziewczynek karteczki i upominki i dla mnie. Fotki marnej jakości ponieważ Michasi niespodzianka była ruchoma, miałam sekundę na pstryknięcie;) bo oczywiście już rączki jej gotowe do dekupażu konia były;) Z Agnieszką  internetowo znamy się już troszkę czasu i serdecznie Was do niej zapraszam, potrafi cuda z papieru tworzyć i smaczne przepisy wkleja......Aga buziaki!!!!!


I podziękowania dla Krysi z blogu CreaDiva 
nasza znajomość bardzo krótka jest, uciekająca wyprzedaż nas połączyła;) wczoraj otrzymałam paczuszkę a w niej przydasie, piękna karteczka Krakowa i batoniki, które udało mi się strusim sprytem pstryknąć;) Krysiu dziękuję!
Niespodzianka była wielka, a Was serdecznie zapraszam  w jej blogowe strony;)

Etap prac łazienkowych : kłucie starych płytek i kanalizacja:) Buziaki dla Was!

poniedziałek, 27 lipca 2015

Pan ziemniak dzisiaj siebie proponuje...

Kulinarnych postów c.d ponieważ nie szyję na razie, maszyna schowana przed  kurzem i pyłami a deku na razie też w szafie leży, brak podstaw materiału w postaci recyklingowych rzeczy;) teraz wykazuję się umiejętnością szpachlowania, kłucia i od soboty jestem starszym pomocnikiem elektryka;) ale jak każda kobieta etap prac omijam szerokim łukiem-w końcu jestem tylko pomocnikiem w pracach budowlanych,  czekam na tapetowanie i malowanie-to uwielbiam robić;),wizja łazienki jest;)
Dzisiaj serwuję dania z ziemniaka. Uwielbiamy ziemniaki pod każdą postacią;) 
Frytki domowej roboty, czego się nie robi dla swoich dzieci w samo upalne południe;) 

Polecam:
Pieczone ziemniaczki-umyte, pokrojone w plastry, posypane ziołami i oliwą  i do pieca, ale tylko młode ziemniaki tak smakują..

knedle ze śliwkami-moje to chyba nazywają się knedlichy bo  ja robię wszystko XL i pierogi też duże. Ugotowane ziemniaki, najlepsze są na drugi dzień, wiadomo mąka, jajko, ulepić ciasto, wrzucić śliwkę pokulać i do wrzącej wody w garnku wrzucić. Ja do tego robię na patelni masełko- bułka tarta, cukier waniliowy i kilka śliwek a na koniec jak mówi moja mama topię je w tym maślanym sosie.



i na zakończenie deser-tym razem zdrowa kuchnia Michasi, pięknie kolory skomponowała

czwartek, 23 lipca 2015

Pomocnik majstra, potrafi wszystko-barszcz, naleśnik i zaprawa!

Można by rzec A hoj Kapitanie ku wielkiej przygodzie............ skarb piratów, morza szum, plusk syren i wielka plaża z olbrzymią palmą i niezliczoną ilością kokosów-czeka..... i obudziłam się....
 Jak wszystkim wiadomo każdy majster ma swojego pomocnika od kluczy, śrubokrętów, kombinerek, kabli i ocierania mu potu z czoła. 
Po ciężkiej batalii ściana kontra mój mąż, runda wygrana oczywiście przez mojego męża,a ja ten dzielny pomocnik znosiłam dzielnie wszystko;) teraz przyszedł czas na prąd. 
Tu  jako starszy pomocnik elektryka, jest spokojniej, wiertarka, kabelki i możemy sobie z bratem porozmawiać w między czasie-bo świetny z niego fachowiec;) on z tych pracusiów jest;) w łazience jest coraz mniej rzeczy, pralka odmówiła posłuszeństwa, coś tam odchodzi, coś tam spadnie a nasze życie budowlane bardzo mi się podoba. 
Michaśka może sobie pomalować ściany bo zawsze marzyła o tym jak to małe dzieci po ścianach malują,ona wręcz takie budowlane sprawy uwielbia a Olcię pakujemy na obóz harcerski w sobotę wyjeżdża na dwa tygodnie. 
My w tym czasie nie zamierzamy tylko remontować, wieczorami będziemy jeździć nad wodę, mamy w planie  kino i odwiedzenie Energi landu,  basen i jeszcze kilka atrakcji, trzeba to wszystko jakoś fajnie połączyć.

Kiedyś tradycją budowlaną był obiad dla robotników,  postanowiłam robię zrobić coś szybkiego pysznego, na wzmocnienie!

Barszczyk czerwony z 1 kilograma buraków, na skórce z boczusiu ugotowany, z dodatkiem liści laurowych, ziela angielskiego 1 ogórka kiszonego, kostki rosołowej według własnej receptury, koperku i łyżki octu balsamicznego......
wszystkie warzywa zmiksowane i do zamrażarki wsadziłam, dzieląc na porcje do woreczków;)potem doprawiam solą, pieprzem i ziołami


 w między czasie zaprawiam dziewczyny moje dzielnie drylują wiśnie, pestki suszę na balkonie świetnie służą jako termofor na zimno i ciepło;) gdy np: boli głowa wtedy do zamrażarki na 10 minut woreczek z pestkami, gdy np: jest nam zimno w stopy, woreczek do mikrofali na kilka minut lub do piekarnika albo kaloryfer i przykładamy:)
polecam soki wiśnia-malina!
ps: mam sentyment do słoiczków;)

i na zakończenie serdecznie 
dziękuję Danusi z blogu skrawek tęczy 
za wspaniałe karteczki wyhaftowane  dla moich dziewczyn, w morskim klimacie! zapraszam Was do odwiedzenia bloga Danusi, pięknie szyje i haftuje,  a  ja  hafty i szydełko zawsze podziwiam!

Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla wszystkich bez wyjątków!

niedziela, 19 lipca 2015

Spaghetti palce lizać!- przepis dziadka...

Człowiek mający swoją pasję, potrafi cuda zdziałać a gdy jeszcze się to komuś podoba i komentuje to już człowiek skrzydeł dostaje. 
I tak  kochacie moje przepisy, że będę Was kulinarnie wspierać;) ja gotuję klasycznie, bez udziwnień, kawior i szampan, ważne by ekonomicznie, zdrowo i wszystkim smakowało;) 
Historia spagetti sięga Włoch w dobrym okresie, gdy moi rodzice przebywali za granicą, nauczyli się żyć  i funkcjonować. 
Przyznam się zawsze ich podziwiałam, że wyjechali, pracowali i potrafili nauczyć się biegle języka. 
Ale do rzeczy- będąc na wakacjach u rodziców z dziewczynkami, dziadek Jacek  czyli mój tata  zawsze gotował wspaniale a kuchnia włoska bardzo mu przypadła do gustu, palce lizać było mięso w winie i sałata, melon z szyneczką, a wszelkie owoce morza, można pomarzyć. 
 I właśnie spaghetti to było popisowe dane, a efekt hmmmmmmmmmmmmm.  
Tata mój 
 był wspaniałym człowiekiem, pełnym pasji i życzliwości i bardzo nas kochał, tak kochał ponieważ w tym roku we wrześniu mija 4 lata gdy fruwa wysoko w chmurach ale  jestem pewna że przepisem by się podzielił;) abyście i Wy delektowali się smakiem i delikatnością potrawy. Zaczynamy!


makaron spaghetti- nie z tej dolnej półki ja lubellę używam

seler nać, 1 marchewka, czosnek, 1 cebula, pomidory w puszce
i sos pomidorowy, świeża bazylia.
Na patelni lub w garnku z dodatkiem oleju podsmażamy cebulę pokrojoną i czosnek, dodajemy marchewkę w plastrach, mieszamy, pokrojone 4 gałązki selera liście z łodygą następnie pomidory i sos pomidorowy .Wszystko wymieszać, doprawić do smaku sól, pieprz, bazylia, jak ktoś używa kucharka czy innej przyprawy to już według własnego uznania;) w sumie czas przygotowania sosu 15 minut, ja potem do malaksera wrzucam zawartość patelni i miksuje na mniejsze kawałeczki, wszystkie składniki się łączą a dziecko nie zobaczy zieleniny w sosie;)
Makaron, do garnka wlewamy wodę 3/4 lekko solimy i gdy woda zaczyna bulgotać wrzucamy makaron, im więcej wody tym makaron lepiej się gotuje. Mieszamy, tata mnie uczył że makaron jest dobry gdy go przełamiemy to w środku ma być malusieńka kropeczka a obwódka cała ugotowana. Makaron  na sito cedzimy i gotowe! teraz wystarczy połączyć składniki.
A nie jeszcze nie koniec do tego tata mój zawsze kupował 2 litry niezdrowej, rdzawej coca-coli.  
Wiecie czego nie lubię, rozgotowanego makaronu.

A teraz mini kolekcja Michasi i jej Minionki -spryciara ma niesamowicie zdolne paluszki;)


i na zakończenie szybki deser, biszkopty zamoczone w syropie, serek mascarpone lub ricotta utarty z cukrem i żółtkiem i borówki, ułożone warstwami do lodówki na 1 godzinkę.

 Smacznego Wam życzę -wspaniałej rodzinnej niedzieli!

czwartek, 16 lipca 2015

Projekt kuchnia i dodatki... i mistrz szachów!

Lubię jak wchodzicie, piszecie, komentujecie, to znaczy, że moje pisanie i moja twórczość przez duże T jest do zaakceptowania;) uwielbiam Wasze blogi , jedne są inspirujące, drugie są takie czytadła do poduchy, trzecia grupa to Twórczość, którą uwielbiam! i zdjęcie, masa zdjęć, jestem pasjonatką ich oglądania i pstrykania i za to BARDZO WAM DZIĘKUJĘ! oczywiście parapetówa będzie i kilka niespodzianek dla Was;) a teraz czas na mój ostatni projekt;)

Zostałam poproszona o uszycie zazdrostek do kuchni oraz dekoracji w podobnej kolorystyce. Słoiczki i świeczniki podziwiałyście już wcześniej a teraz:

dwie zazdrostki bawełna z delikatnym ażurkiem, wszyty pas kolorowych jabłuszek z dodatkiem koronki bawełnianej, dół obszyty, niestety prezentacja na panelach.

 dodatkiem są dwie ozdobne łapki do trzymania gorących uchwytów podczas gotowania, może służyć jako ozdoba na wieszaku albo jako podstawka pod garnek. W środku jest usztywnienie w postaci cienkiego kocyka.

 zestaw 4 serwetek na stół z kieszonką na sztućce, połączenie żółtej bawełny i jabłuszek, muszę zainwestować w porządne nici do haftu, może podpowiecie gdzie kupić i jakie;) obszyte są metoda zaprasowania, pokazała mi go koleżanka na forum szyjemy po godzinach ale jeszcze u -Eli 
podobna metoda składania-tylko tu jest lamówka dodatkowo a ja zrobiłam tak samo nie doszywając;).

i tutaj w prezencie dla syna kuzynki taki zestaw;) dwa worki na buty i strój gimnastyczny oraz piórnik i poducha. Materiał bawełna ale wzór kraty gubił się, źle druk naniesiony i ciężko mi było wyprostować do linii prostej.

i na zakończenie ptaszki, które pofrunęły do urodzinowej paczki dla koleżanki blogowej, zapisałam się na zabawę z urodzinowymi prezencikami.

listonosz dzisiaj przyniósł karteczki dla Michasi i Oli od Agnieszki z blogu rozmiar XXXL 
bardzo dziękujemy <3  a Was serdecznie zapraszam do niej;)

wspaniałego dnia Wam życzę!

wtorek, 14 lipca 2015

Pozytywnie zakręcony wtorek...

Takich miłych wtorków to ja poproszę więcej, ale jak to mówią jaki poniedziałek taki cały tydzień;)
Tak więc do rzeczy,ponieważ jesteśmy w trakcie remontu łazienki, przerabiamy  prąd i co za tym idzie przedpokój do remontu. Ja to się cieszę i nie zrażam bałaganem, w końcu mamy wakacje;) czasami człowiek doceni to co ma przy warunkach polowych;) i tak mój mąż nauczył się na naszym balkonie kłaść płytki, więc w łazience tez sobie poradzi a wiecie co ja lubię najbardziej dodatki ustawiać na półce już mam wizję na papierze a  co dalej z tym będzie zobaczymy.
Chciałam dzisiaj przedstawić Wam dziewczynę Anetę- wspaniałą, ciepłą, pełną energii, która wspaniale szyje, ma tysiąc pomysłów na minutę i  nie nadąża z ich realizacją;) niestety bloga jeszcze, nie posiada ale coraz bliżej do jego założenia) i dzisiaj zapukał do mnie kurier z paczuszką z samej Italii a w niej same cuda a najcenniejsza suszona lawenda ale zapach, muszę wam napisać nieziemski, kupowałam lawendę doniczkową i suszoną naszą polską ale różni się i to bardzo intensywnością zapachu.
 Dostałam też śpiocha i ptaszki lawendowe, gazety i serwetki do dekupażu no już o kawie nie wspomnę;) zresztą co tu kryć zobaczcie same;)



i same dobre wiadomości dzisiaj dostałam, że łazienka rusza i wszystko zaczyna iść z górki. Zatem trzymajcie kciuki bo po zakończonym remoncie ogłaszam blogową parapetówę!

poniedziałek, 13 lipca 2015

Dania jednogarnkowe..

U nas za oknem deszczowo, dziewczyny jeszcze śpią to ja szybciutko nowego posta gęsim piórem napiszę i zmykam do szycia. 
Dzisiaj troszkę kulinarnie będzie. Wiecie mam kilka zasad w kuchni i życiu może skorzystacie;) a mi będzie miło jak przeczytacie.

W domu prowadzę taki specjalny zeszyt wydatków, muszę powiedzieć, że bardzo się przydaje. Można sprawdzić ile miesięcznie kosztują nas opłaty, ile wydajemy na swoje pasje, artykuły spożywcze, ja to jeszcze mam rubryczkę-dziewczyny, bo jak wiadomo  dzieci potrafią ;) mamo poproszę na loda, pić mi się chce, a idziemy na zakupy ja tylko jedną rzecz, sprawdzam tez ile kosztuje szkoła;)

Dania jednogarnkowe są bardzo szybkie w przygotowaniu, ale muszą być treściwe. 
Jak wiadomo każdy mężczyzna, przynajmniej mój mąż musi dostać porcję mięsa. 
Zje mączne potrawy itd... ale zaraz szuka czego w lodówce.
 Hasło-kochanie a co będzie na kolację? przecież dopiero był obiad-myślę sobie.....
 I tak ja używam szybkowara do gotowania czy duszenia mięsa, wcześniej je zawsze marynuje, doprawiam ziołami, czosnkiem, pieprzem sól sporadycznie i na sam koniec gotowania.
 Mięso podsmażam sobie na łyżce oleju, dodaje cebulę, czosnek, warzywa jakie mam w domu, cukinię, pomidory, marchewkę, pietruszkę-wszystko pokrojone i wrzucone do garnka. wlewam 3 szklanki wody i zamykam pokrywę na 35 minut. 
Mięso jest mięciutkie, im miększe tym lepiej przyswajane przez nasz żołądek. Warzywa mięciutkie, można na koniec dodać pasaty pomidorowej, przecieru, można zamiast pomidorów zrobić sos z musztardą. Doprawiam do smaku.
W osobnym garnku gotuję ryż z curry-10 minut, potem odstawiam na kuchence aby doszedł. Końcowy etap to przepłukanie go w  zimnej wodzie, wtedy jest sypki, nie klei się...





a tutaj jest zapiekanka
makaron ugotowany na to wyłożony sos z warzyw przykryty serem żółtym i bazylią.Oczywiście sosik jest zrobiony z dodatkiem mięsnych klopsików.
 i na zakończenie na taki pomysł wpadłam,  została mi tektura po antyramie, nakleiłam na nią bibułę gładką, niestety od góry się zmarszczyła ale mam nadzieję, że nowej właścicielce to nie przeszkadza;) na to biała kartka i materiał w grochy. 
Baletnicę wykonała moja mama i tak sobie w kąciku leżała, ale brakowało jej kilku elementów-to jak puzzle, dorobiłam udekorowałam i mam nadzieję, że pomysł się podoba;)

czwartek, 9 lipca 2015

Wakacje z elfami i pamiętnikami!

Jestem zdania, że wakacje to czas odpoczynku ale nie przed telewizorem i komputerem, ale aktywnie w miarę możliwości. Gdy ja byłam mała nie było 100 kanałów z bajkami, wielkich telewizorów, komórek, tabletów itd... 
Była zabawa na podwórku z koleżankami, projektowanie domków dla lalek z kartonów..... i gdy awaria energetyczna była nikt nie płakał, że prądu nie ma. 
Każdy jakieś zajęcie sobie znalazł. I tak wczoraj właśnie potężna burza spowodowała ogromne zniszczenia w naszym miasteczku, nie tyle deszcz co bardzo silny wiatr, połamane wielkie drzewa, pozrywane dachy, pozrywane kable energetyczne. 
Nie mieliśmy prądu do godziny 21, co w tym czasie robić. Zapaliłyśmy świece, siadłyśmy z dziewczynkami przy stole i ozdabiałyśmy puszki, słoiki i notesy.. opowiadałam o swoich wakacjach, dziewczyny miały swoje opowieści, dobre ciasteczka i herbata z cytryną i miętą. 
Czas płynął i nikomu się nie nudziło, a potem książki czytane przy latarkach..to też jest przygoda wakacyjna. Nie potrzeba sprzętu tylko dobry plan.

Tak powstały słoiki i świeczniki..

puszka na przydasie kuchenne i słoiczek na przyprawy....
Ozdobne puszki z zamknięciem które będzie można nabyć na Wyprzedaży już 11 lipca,a organizatorką jest Gosia 
serdecznie Was zapraszam,  cena jest jedna 10zł  od sztuki, kompletu całości przydasiów, można sobie coś kupić, coś sprzedać;)


 pudełeczko na notesiki dla dziewczynki....

i pamiętniki wakacyjne dla córek znajomych zrobiłam..

i na zakończenie serdecznie dziękuję
 Basi z bloga Mój świat kolorów 
za karteczki wakacyjne dla moich dziewczyn, w realu są jeszcze piękniejsze i bardzo pozytywne.. Basiu buziaki!!!!! 
Następny post będzie znowu kulinarny:)